11
Products
reviewed
133
Products
in account

Recent reviews by CurioShade

< 1  2 >
Showing 1-10 of 11 entries
3 people found this review helpful
1 person found this review funny
6.5 hrs on record
SWOLLEN TO BURSTING UNTIL I AM DISAPPEARING ON PURPOSE jest nietypową grą, co sprawia, że inaczej podejdę do jej recenzji niż robię to zazwyczaj, bardziej opisując moje doświadczenie. Ostrzegam na samym starcie przed spoilerami, możecie preferować doświadczyć tej gry w ciemno – jeżeli tak, dwa pierwsze akapity po tym są bezpieczne i do tego momentu polecam przeczytać.

Zdecydowanie co trzeba powiedzieć - gra czerpie garściami z Yume Nikki i jest to niezaprzeczalnie główna inspiracja poza Chulip. Czy to przez mechanikę „efektów”, samą prezentację gry czy to jak bardzo abstrakcyjnie potrafi wyglądać stworzony przez grę świat, przechodząc z absurdu po niepokój, a nawet delikatny element horroru. Dla miłośników tej gry jest to coś, co powinno przykuć uwagę do produkcji, poza samą ceną.

Czym właściwie więc jest? Jest, tak jak Yume Nikki, oparta na eksploracji świata przez interakcję z NPCami i przedmiotami zamiast posiadania konkretnych mechanik. Nawet sama „walka” jest jedynie sprawdzeniem ilości „efektów”, co determinuje czy jakiś przeciwnik zostanie pokonany. Nie jest to ten typ gry który jakkolwiek prowadzi gracza – w tej grze łatwo jest się zgubić, pomimo iż pierwsze z zakończeń jest możliwe do zdobycia niezwykle łatwo podążając za poleceniem gry. Chcesz jednak pójść dalej? Utkniesz i to nie raz. Sam podczas gry miałem dwa takie momenty, gdyż gra kompletnie nie mówi ci, co możesz zrobić i kończyłem na tym, że próbowałem wszystkiego – prędzej czy później natrafiłem na sposób który pozwolił mi iść dalej. Nie jest to więc najbardziej przystępny tytuł i będzie się go nieraz przechodzić metodą prób i błędów.

Co można jednak powiedzieć o samej fabule? Pod płaszczem historii o listonoszu którego miasto doświadczyło rozbicia statku obcych kryją się niezwykle osobiste doświadczenia autora. Jeśli uda się przedrzeć przez absurd świata i jego mieszkańców, trafi się na opowieść o problemach z własną tożsamością płciową, z czym może się utożsamiać zapewne wiele osób transseksualnych, psychiką, okaleczaniem czy myślami samobójczymi. Zestaw doświadczeń, do których mimo wszystko trzeba sporo odwagi by się podzielić, szczególnie w takim medium jakim są gry komputerowe, jednak które potrafią dotykać częściej niż można o tym usłyszeć.

Przewagą tej gry jest przede wszystkim autentyczność doświadczenia – w czasie kiedy mamy zespoły kilkunastu do kilkuset osób pracujących nad nowymi grami, nierzadko poruszające tematy zdrowia psychicznego, wciąż powstają gry które są istnymi „dziennikami” ich autorów. Ta właśnie forma, nie ważne jak zawiła, potrafi czasem niezwykle dotknąć gracza, jeśli jest w stanie odnaleźć w niej samego siebie.

Gra jednak nie jest idealna. Główna „fabuła” gry jest mocno zawiła i abstrakcyjna, sama rola głównej postaci oraz niektórych NPCów jest niejasna, co może doprowadzić do pytania „po co ja to wszystko robię”. Nie jest też napisana piórem przy którym będzie się myślało, że twórca był geniuszem, gdzie każdy tekst będzie czymś co zapamięta się na lata. Nie jest również przystępna dla gracza – jak wcześniej wspomniałem, gra w wielu wypadkach nie informuje, co gracz może zrobić i niektóre rzeczy może nie dać rady odkryć samemu, jak np. samo poruszanie się w okolicach wspomnianego statku kosmicznego.
Samo zakończenie historii nie jest również wyjątkowo satysfakcjonujące, jeśli oczekujemy od gry wytłumaczenia wszystkich abstrakcji – nawet jeśli uda się poznać wszystko, co gra oferuje, najlepszym co można uzyskać to scena po napisach. W niej autor, po rozwinięciu wątku fabularnego opisującego doświadczenia z problemami wcześniej wymienionymi, bezpośrednio zwraca się do gracza, informując o tym, jak bardzo osobiste one są, wraz z rozwinięciem o własne przemyślenia i zwrocie z prośbą o dbanie o bliskich.

Wszystkie te elementy mogą być czymś, co może zniechęcić do produkcji. Nie jest więc to jednak gra dla każdego i nie sądzę, by taki był jej zamysł. Same gry które ją zainspirowały również do takich nie należą. Czy jest to jednak doświadczenie które bym polecił gdyby ktoś nie był odstraszony jej problemami? Zdecydowanie tak – taką ocenę wystawiam przy samej recenzji. Dziękuję również pewnemu fanu Lary Croft za polecenie mi tej gry podczas rozgrywki Webfishing – raczej sam bym tej gry nie odkrył na własną rękę.
Posted 10 March.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
9 people found this review helpful
128.3 hrs on record (112.4 hrs at review time)
Peak - szalona wspinaczka dla czworga, ale i nie tylko

Wielu raz na jakiś czas trafia się jeden tytuł na rok, który może być taką perełeką pochłaniającą czas. Dla mnie w drugiej połowie tego roku był to Peak, więc postaram się nakreślić, co zachęciło mnie do tego tytułu.

Krótko o grze
Jako jedna z wielu gier kooperacyjnych, cel gry jest dość prosty - wspiąć się na sam szczyt, przechodząc przez różne biomy po drodze, aby uciec z wyspy na której się rozbiliśmy. Można to zrobić w pojedynkę lub przez steamowe zaproszenia, przez co łącznie można zagrać w czwórkę, ale już społeczność znalazła sposób na rozszerzenie tej liczby przy pomocy modów - niech więc ta liczba was nie zawiedzie. Głównym zasobem który używamy do wspinaczki jest stamina oraz jej rezerwy. Wszystkie statusy które możemy napotkać ten zasób zmniejsza, więc bardzo ważne szybko staje się zarządzanie nią oraz ekwipunkiem, który będzie się szybko zapełniał - czy to surowcami które znajdziemy na danym biomie czy przedmiotami które znajdziemy w walizkach porozrzucanych na planszy. Sam układ każdej planszy jest zmieniany co 24h, przy rotacji biomów dla 2 i 3 mapy, gra ma więc element regrywalności i potrafi zaskoczyć.

Wrażenia
W porównaniu do innych, świeżych sieciowych gier kooperacyjnych na rynku gier indie, które idą mocno w tryb nieskończony i skupiają się na przemieszczaniu się po pomieszczeniach jakby były to lochy z dungeon crawlerów, Peak stawia na skończoną rozgrywkę. Po przejściu paru map rzeczywiście gra kończy się na szczycie. Czy zatem gra jest płytka i nie na sensu do niej wracać? Nie. Skończoność tej gry i oparcie się na zmieniających się planszach pozwala łatwiej przetrawić pewną monotonię i ułatwia regrywalność.
Warto mimo wszystko zaznaczyć, że gra jest trudna, pomimo możliwości wyboru poziomu trudności. Miałem okazję grać zarówno solo jak i z innymi ludźmi - pomimo już wielokrotnego przejścia gry, dalej zdarza sobie mi po prostu nie dać sobie rady z jakąś mapą nawet kiedy gram w ekipie. O ile sama wspinaczka może być relaksująca, to nie jest to gra dla osób bez cierpliwość dla popełnia błędów, w szczególności kiedy trafi się na wyjątkowo wymagającą mapę. Sama gra za każdym przejściem oferuje podniesienie poziomu trudności, oferując poziomy "wzniesienia", których jest 7. Jeśli więc chce się spróbować swoich sił na tej samej mapie z większym wyzwaniem, gra na to pozwala.
Na moment pisania recenzji mam wszystkie osiągnięcia i pozostały mi dwa poziomy wzniesienia. Jestem w stanie stwierdzić, że gra potrafi zaoferować całkiem ciekawe wyzwania w tej kwestii i bardzo na plus u mnie jest odblokowanie elementów kosmetycznych za wykonywanie osiągnięć, zawsze daje to większy powód dla gracza by eksperymentować i wycisnąć z gry jak najwięcej.
Jako iż bardzo dużo czasu spędziłem na trybie singleplayer, wbrew powszechnym opiniom mogę powiedzieć, że gra potrafi być przyjemna nawet bez zgranej ekipy lub grania z losowymi ludźmi. Potrafi być z tego powodu trudniej, ale jeśli lubuje się w wyzwaniach, jest to ciekawy wybór. Pomija to pewne mechaniki zarezerwowane dla wielu graczy (jak np. noszenie nieprzytomnych graczy na swoich plecach), ale jest to moim zdaniem dobra wymiana. Wciąż jednak, najwięcej frajdy będzie zdecydowanie w większym gronie osób.
Warto też wspomnieć o przedmiotach użytkowych. W tej grze jest ich sporo i bardzo ułatwiają wspinaczkę, co daje jeszcze więcej satysfakcji. Dodając do tego różnorodność biomów, gdzie każdy z nich ma unikalne zagrożenia pomagają w unikaniu frustracji gdzie gracz może czuć, że nie ma narzędzi do radzenia sobie z problemami, które gra przed nimi stawia.
Jedynie czego wydaje mi się, że grze brakuje to możliwość tymczasowego zapisu rozgrywki aby kontynuować ją później. O ile gra jest szybka i pojedynczo można ją przejść w godzinę lub mniej w najlepszym wypadku solo, to o tyle z innymi graczami ten czas się wydłuża. Taka funkcjonalność byłaby niezmiernie mile widziana.

Czy warto kupić?
Jeśli szukacie jakiejś troszkę trudniejszej gry do zagrania ze znajomymi lub lubicie gdy gra oferuje wam regrywalność czy to w postaci nagród za osiągnięcia czy różnorodności w rozgrywce, jest to moim zdaniem całkiem solidny wybór. Gra oferuje również język polski, więc jeżeli nie czujecie się pewnie z angielskim lub wolicie grać w ojczystym języku, jest to kolejny punkt warty przemyślenia. Moim zdaniem - warto tej grze dać szansę.
Posted 3 December, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
2 people found this review helpful
1
16.6 hrs on record
Grę już miałem w bibliotece od jakiegoś czasu (styczeń 2020), więc całkiem niedawno zacząłem ją ogrywać i po jej przejściu, postanowiłem, że podzielę się swoim doświadczeniem.

Czym jest Gunpowder on The Teeth: Arcade?
Najprościej opisując, jest to dość wymagający platformer zrobiony z całkiem ładnym, dopracowanym pixelem w stylistyce szarości, o tematyce wojennej. Każdy poziom oferuje jakiś przedmiot do znalezienia który pozwala odblokować sekretną postać. Od czasu do czasu mamy do czynienia z bossami lub otrzymujemy możliwość wejścia w stery czegoś większego - helikoptera, czołgu czy myśliwca. Ma naprawdę przyjemny soundtrack i parę ciekawych nawiązań, czasem w formie ciekawych sekretów (zdecydowanie respekt do twórców za sprytne nawiązanie do filmu "Major Payne").
Jak gra się w grę - co robi dobrze, a co źle?
No i tutaj mam całkiem sporo do powiedzenia. Gra mimo naprawdę solidnego wykonania, ma pewne mankamenty w samej rozgrywce. Sterowanie, o ile da się do niego przyzwyczaić, jest śliskie, szczególnie w wypadku wall jumpa, który jest tylko pojedynczy. Bez dobrej precyzji, sterowanie potrafi być zniechęcające, ale jest jak najbardziej grywalne.
Pułapki w postaci drutów kolczastych, które dość szybko pojawiają się w grze, potrafią mieć całkiem szerokie hitboxy, co czasem sprawia, że umiera się od nich zdecydowanie za często. Nie mówiąc o tym, że zabijają z opóźnieniem, co niepotrzebnie marnuje czas. Zmiana ich widoczności (która jest dostępna w samej grze jako ustawienie), w tej kwestii raczej niewiele zmienia. Zmniejszenie hitboxów lub skrócenie czasu potrzebnego na śmierć gracza w nich, mogłaby pomóc.
Pierwszy boss z mojego doświadczenia był trochę irytujący, gdyż jeden z jego ataków wymagał dość nieoczywistego schowania się za bossem, który dodatkowo mógł ciebie jeszcze w tym czasie przejechać. Później natomiast bossowie są bardziej dopracowani i powiedziałbym, że przedostatni boss jest wymagający w dobrym tego słowa znaczeniu. Z ostatnim raczej zbyt długo się walczy, ale wciąż jest zrobiony solidnie.
Po zakończeniu sekcji poziomów, pierwszy poziom nowej zazwyczaj wita nas możliwością przetestowania jakiejś wojskowej machiny, poza ostatnią sekcją. Najlepiej moim zdaniem tutaj został wykonana sekcja z czołgiem i myśliwcem. Czołg był prosty, myśliwiec natomiast pomimo skomplikowania, był ciekawy. Nie byłem jednak fanem sekcji z helikopterem i pociągiem. Ta pierwsza miała ten mankament, że nasz pojazd był zwyczajnie zbyt delikatny (helikopter rozlatujący się w pył gdyż śmigło lekko dotknęło ściany nie jest najlepszą rzeczą), druga natomiast niepotrzebnie wprowadziła małe przestrzenie między wagonami, na tyle małe, że wydawać by się mogło skok nie powinien być potrzebny, w które gracz zawsze wpadał, jeśli nie sprintował. Niepotrzebne utrudnienie rozgrywki, gdzie samo skakanie jest utrudnione i gdzie trzeba przemyśleć, kiedy go można użyć.
Zbierajki potrafią być ciekawie skryte i zachęcają do eksploracji poziomu, jednak brakuje mi w możliwości wyboru poziomów klarownego sposobu, ile ich tak naprawdę można zdobyć. Można się domyślić bazując na wycentrowaniu obrazków kiedy już się taki zdobędzie, ale gra mogłaby już przy wyborze poziomu informować gracza, ile jeszcze pozostało do zebrania. Miło by było również, gdyby nie było wymagane przejście poziomu bez błędu do końca od momentu zdobycia znajdźki, szczególnie kiedy plansza ma checkpointy, które niestety znalezionej znajdźki nie zapisują, więc trzeba czasem zrestartować poziom, aby takową zdobyć.
Czy warto kupić?
Pomimo swoich mankamentów, Gunpowder on The Teeth: Arcade jest poprawnie zrobionym platformerem. Cenowo jest naprawdę tanio i jeśli ktoś naprawdę szuka bardziej wymagającego tytułu oraz nie przeszkadza mu brak pewnych dopracowań, aby uczynić grę bardziej przystępną, myślę, że warto jej dać szansę.
Posted 9 November, 2023. Last edited 9 November, 2023.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
 
A developer has responded on 18 Nov, 2023 @ 3:21am (view response)
1 person found this review helpful
11.2 hrs on record
Postapokaliptyczna metroidvania w pixel arcie, czyli REDO!
Gra dla mnie dość specyficzna, gdyż obserwowałem ją od czasów Early Accessa, a kupiłem i zabrałem się za nią jeszcze w tamtym roku. Co dla ciekawostki warto wspomnieć, jest to nie tylko pierwsza gra twórcy wydana na Steamie, ale również jedna z niewielu produkcji która powstała jeszcze na GameMaker:Studio 1.4, który już dzisiaj nie jest w sprzedaży bezpośrednio od producenta. Zdając sobie sprawę ile pracy trzeba włożyć w tę iterację silnika, wielki podziw dla twórcy. Przy tym podkreślę, że w czasie kiedy wystawiam tę recenzję, twórca już powoli zbliża się ku wydaniu Definitive Edition, który poza nowymi graficznymi "bajerami" ma rozszerzyć istniejącą zawartość gry. Ale przenieśmy się teraz do samej produkcji.

Wstęp fabularny i cel rozgrywki
Gra dość szybko daje nam prosty cel do zrobienia - po otrzymaniu tajemniczego sygnału, wierząc tyle lat iż jesteśmy ostatnim człowiekiem na Ziemi po wielkiej apokalipsie, wyruszamy, aby zlokalizować źródło sygnału i dowiedzieć się, czy zostaliśmy sami na tym świecie.
Gra początkowo wydaje się toporna i surowa w związku z dość ograniczonym zasięgiem naszej broni białej oraz rozmieszczeniem dość dużej ilości przeciwników podczas naszej trasy, jednak z czasem odkrywamy, że gra jest całkiem dobrze przemyślana. Nie zachęca nas ona do walki ze wszystkimi, gdyż na początku jest to dla nas po prostu niemożliwe. Jednak jeśli będziemy eksplorować, znajdziemy pierwsze przydatne narzędzia oraz dodatkowe życie czy amunicję, która początkowo jest dość mocno ograniczona, ale z czasem nasze możliwości staną się znacznie szersze i będziemy w stanie zużywać jej więcej. Warto też wspomnieć, że przy przeciwnikach oraz przy niszczeniu skrzynek jesteśmy w stanie część z nich odzyskać, więc po pewnym czasie amunicja przestaje być problemem. Na początku jednak robi to dość dobre wrażenie i rzadko widziałem gry, które startowały z takim początkiem, rzeczywiście dodaje to klimatu.
Powiedzmy przy tym o przeciwnikach - każdy z nich ma coś w rodzaju energii i życia. Gdy energia spada do zera, powoli zaczyna się regenerować, a wtedy przeciwnik staje się o wiele bardziej podatny na obrażenia - sposób jednak w jaki przeciwnik zachowuje się w tym stanie, jest unikalny dla niego samego. Ci przeciwnicy, którzy zadają nam obrażenia podczas kontaktu z nami stają się chwilowo niegroźni, a wielu przeciwników próbujących zaatakować nas z bezpiecznej odległości przestaje do nas strzelać. Jednak co ciekawe, są również tacy, którzy pod wpływem utraty energii dostają potężnego buffa, zaczynają na nas szarżować, rzucają gradem pocisków czy stają się bardziej szybcy i zadają nam obrażenia od kontaktu. Dodatkowo, możemy natrafić również na czerwone, silniejsze wersje tych samych przeciwników. REDO zapewnia więc nam całkiem dobrą różnorodność pod tym względem.

Projekt gry, hard mode i trochę jeszcze o rozgrywce
Tutaj dochodzimy do wielkich zalet tej produkcji. Przede wszystkim solidnie zrobiony pixel art, który idealnie wpasowuje się do klimatu i nie potrafiłbym wyobrazić sobie tej gry w innym stylu. Brak mapy, który wydawałby się w takim gatunku wadą, naprawdę jeszcze bardziej dodaje grze smaczku - nie tylko pozwala bardziej wczuć się w klimat gry, ale także nagradza za spostrzegawczość i dobrą pamięć. Przez powrót nieraz kilkukrotny do tej samej lokacji, potrafiłem znaleźć i odkryć coś co wcześniej kompletnie pominąłem. Gra ma wiele ścieżek, które spokojnie można nazwać sekretami - o ile nagrody są zazwyczaj w postaci amunicji czy życia, przez całą grę są przydatne, przez co nie czujesz, że zdobywasz coś tandetnego. Pojawiają się jednak od czasu do czasu przedmioty wpływające na postać w sposób pasywny. Nie wszystkie też bronie są wymagane do przejścia gry i bez wielu z nich można się po prostu obejść.
Tutaj należy wspomnieć o projekcie plansz. Pomimo, że gra jest metroidvanią, w pewnym momencie gra daje nam dość dużą swobodę w kwestii tego, gdzie możemy pójść. Sprawiło to, że sam podczas mojej rozgrywki, odwiedziłem miejsca, które mogłem odwiedzić później, by były łatwiejsze, ale miałem wystarczające umiejętności, aby sobie z nimi poradzić. Przykładowo - jeden z typów przeciwników potrafi być niewidoczny dla gracza, przez co był wykorzystywany w wielu sekretach. Jeśli chce się z nim poradzić, można albo zdobyć przedmiot który pozbywa się efektu niewidoczności, albo być sprytnym i użyć zwykłej tarczy, którą można zdobyć już na samym początku rozgrywki i poprzez przyjęcie obrażeń na tarczę, odkryć przeciwnika, przez co wiele dróg staje się dla nas otworem. Same bronie w większości przypadków są naprawdę przydatne i niektóre z nich rzeczywiście są kluczowe dla dalszego postępu, w sensie dosłownym (jak np. broń podobna do shotguna, która niszczy pewne obiekty blokujące drogę), ale również jako ułatwienie samej wędrówki (doskonałym przykładem jest tutaj granat, który przydaje się do końca gry i zadaje potężne obrażenia za dość mały koszt). Muszę jednak przyznać się, że wiele broni na zwykłym poziomie trudności nie przydało mi się podczas rozgrywki, gdzie warto tutaj wymienić czarną owcę, bazookę, której nie używałem ani podczas gry na normalnym ani podczas gry na trudnym stopniu trudności. Lokacje wyglądają wyróżniają się na tyle innych i dobrze wkomponowują się, dlatego miło wiedzieć, że dostaną jeszcze solidniejszy rework. Brakuje mi jednak tutaj charakterystycznej muzyki - większość dźwięków wydawana jest przez przeciwników, a muzyka ambientowa jest słyszalna w tylko niektórych lokacjach.
Czas na hard mode. Tutaj muszę znowu pogratulować - gra rzeczywiście robi go dobrze. Pewne zbędne bronie kompletnie zostają odrzucone (niestety nie tyczy się to wyrzutni rakiet), a granaty w ogóle zostają odrzucone podczas tego trybu. To sprawia, że zacząłem o wiele częściej korzystać z wcześniej kompletnie nieużywanej przeze mnie broni - karabinu, który w podstawowym trybie od razu został przyćmiony przez granat oraz pseudo-shotgun, ratował mnie nieraz z opresji, gdyż był pierwszą poważną bronią, którą mogłem zdobyć. Kompletnie zmienia się rozmieszczenie przeciwników oraz miejsce startu samej bohaterki, lokacje w wielu wypadkach zostają przerobione i stają się bardziej ciasne. Co jednak ważniejsze - zmienia się mechanika bossów. Otóż o ile w normalnym trybie nie byli zbyt problematyczni, gdyż po ich pokonaniu znikali i już więcej nie stali nam na drodze, o tyle na wyższym poziomie wracają zawsze po zapisie gry, przez co ważnym staje się odkrywanie skrótów, które pozwala nam ich pominąć. Podkreśla to aspekt metroidvanii oraz eksploracji - jeżeli to jest dla ciebie powodem dla którego kupujesz takie produkcje, po pierwszym przejściu naprawdę warto spróbować wyższego stopnia trudności.

Wątek fabularny
O ile muszę przyznać, że jeśli chodzi o samą rozgrywkę, gra naprawdę daje sobie radę, to fabularnie grze brakuje trochę rozwinięcia samego świata, w którym znajduje się nasza postać. Pojawia się np. koncept "lalek", jednak sama interakcja z nimi jest dość ograniczona. Wyjaśnienie dlaczego bohaterce udało się przeżyć apokalipsę nie jest do końca jasne. Gra głównie skupia się na opowiadaniu historii o świecie przez otoczenie, jednak brakuje tutaj samych wypowiedzi bohaterki, samych elementów otoczenia mówiących o naszej rzeczywistości powinno być znacznie więcej. Obecnie gra również nie informuje gracza, że aby zdobyć pełne zakończenia, należy przejść grę na hard modzie (tak, po przejściu normalnego poziomu trudności, nie wiemy co dokładnie dzieje się z postacią). Zakończenia też nie należą do specjalnie długich, chociaż są miłym dodatkiem zwieńczającym rozgrywkę.

Podsumowanie, czyli czy warto kupić
Gra pod względem rozgrywki jako metroidvania zdecydowanie doskonale sobie radzi. Jeśli interesuje ciebie bardziej rozgrywka niż fabuła, będą to dla ciebie miło spędzone godziny, warto również poczekać na Definitive Edition, aby spędzić więcej czasu z grą.
Posted 26 January, 2021.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
17.7 hrs on record (16.3 hrs at review time)
Czym jest Boss 101?
Boss 101 jest prostym shoot'em upem z unikalnym pixel artem i przyjemnym humorem. Jest to remake starszej gry o tym samym tytule. Fabularnie jesteśmy sobie Maxem, który razem z robotem o nazwie S.T.E.V.E musi pokonać tytułowego 101 bossa. Czy to znaczy, że musimy pokonać aż 100 bossów? Na szczęście nie, ale tak długą drogę trzeba było przejść, aby dotrzeć do finalnego bossa oryginału. Elementy fabularne w tej grze są przyjemnym dodatkiem, chociaż można zarzucić to, że w grze może być trochę za dużo cutscenek (da się je jednak pominąć).
To czym się wyróżnia Boss 101 na tle innych shoot'em upów to są losowani bossowie - składają się oni z kilku części i o ile nie ma indywidualnej kontroli nad każdym z tych elementów, można losować bossa tak długo, aż uznamy, że ten konkretny nam się podoba. Dodatkowo mają oni słabości na konkretne typy broni oraz odporności.

Wady i Zalety
Wyjątkowo postaram się bardziej podsumować ten element, aby ktokolwiek by to przeczytał miał świadomość co w grze jest dobre, a co złe, bez czytania nie wiadomo ile tekstu.

Zalety

1. Przyjemny humor i dobrze zrobione dialogi - jeśli ktoś lubi zagłębiać się w charakter bohaterów, na pewno spodoba mu się ten element, szczególnie rozmowy przy latawcu. Fabularnych elementów jest tutaj dużo i jeśli lubi się czytać - warto się w nie zagłębić.

2. Minigierki - może są tylko dodatkiem, a nie elementem rozgrywki, ale są całkiem przyjemne.

3. Bossowie fabularni są unikalni - o ile sami "zwyczajni" bossowie po czasie bywają dość przewidywalni i prości do rozgryzienia, co określoną ilość poziomów pojawiają się potężniejsi bossowie, którzy o ile nie są zbyt trudni to zdecydowanie wyrywają z rutyny.

4. System ulepszeń broni i postaci - nie jest to może nic nadzwyczajnego, ale na pewno sam system jest zrobiony dobrze i rzeczywiście widać, że coś zmienia.

5. Możliwość zmiany wyglądu postaci - jeśli znudził się podstawowy bohater, zawsze można go zmienić - co ważne, ubiór dodaje mu dodatkowe buffy, więc można trochę przyśpieszyć i ułatwić sobie rozgrywkę.

6. Kilka typów misji - może jest ich tylko kilka, ale dodają trochę różnorodności - misje eskortowe może nie są trudne, ale też nie przeszkadzają.

7. Grafika - dość unikalny pixel art, przy którym widać, że twórcy się postarali.

Wady

1. Normalni "bossowie" są mało różnorodni i dość prości - niestety trzeba przyznać, że bossowie, którzy nam się losują, niestety nie są zbyt wymagający i po czasie są po prostu przewidywalni, a przez to same "mięsko" rozgrywki robi się dla nas nużące.

2. Poziom Ultra mógłby być trudniejszy - najwyższy poziom trudności oprócz, jak zaobserwowałem, większych obrażeń zadawanych nam i większej ilości hp bossów, nie zmienia nic. Według mnie można byłoby go zrobić ciekawszym w ten sposób, że bossowie mieliby dodatkowe ataki w zanadrzu po spadku konkretnej ilości hp lub drugie fazy - wtedy myślę, że byłby bardziej wymagający.

3. Maksowanie poziomów jest nużące - niestety, przez to, że sami bossowie, oprócz fabularnych, nie są zbyt unikalni, jeśli chcemy wykonać wszystkie wyzwania na dany poziom, będziemy jeden konkretny rozgrywać 2-3 razy. Nie jest to zbyt ekscytujące i sprawia, że jeszcze bardziej możemy się znudzić samymi walkami.

Czy warto kupić grę?
Jeśli lubisz gry, które mają bardziej rozbudowany lore, fajny humor i nie przeszkadza ci ewentualny grind przy zdobywaniu wyzwań (lub nie zależy ci na tym, aby je wszystkie wykonywać) grę warto kupić. Najlepiej w trakcie przeceny, gdyż normalna cena gry mogłaby być troszkę niższa, ale lepiej kupić taniej i ewentualnie zachwycić się grą, niż kupić za normalną cenę i być z niej niezadowolonym. Ja nie żałuję wydania swoich pieniędzy.
Posted 1 July, 2019.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
4.4 hrs on record
Grę miałem już od dłuższego czasu na koncie, gdzie sobie leżała i leżała, aż w końcu ją ograłem i przeszedłem.
Było warto!

O grze oraz "wady i zalety"
TSIOQUE jest naprawdę dobrze zrobioną przygodówką point-and-click. Graficznie jest przepiękna - czuć w niej klimat kreskówek oraz starych gier przygodowych . Animacje są płynne - naprawdę miło się obserwuje ruch tych wszystkich postaci . Na wielki plus zasługuje dostępność języka polskiego jako napisy oraz polski dubbing, który nie zawsze trafia się w grach .
Jeśli chodzi o rozgrywkę - wyciska jak najwięcej ze swojego gatunku . Czasem jeśli dana akcja jest nieudana, nie znaczy, że jest niewłaściwa i w niektórych przypadkach należy ponowić ją jeszcze raz . To, co na pewno wyróżnia ją od innych gier jest obecność momentów, w których trzeba szybko reagować. Czy to trzeba użyć danego przedmiotu z ekwipunku czy szybko wcisnąć dany element otoczenia. Zagadki nie są strasznie trudne, ale wymagają spostrzegawczości - czasem zdarzy się, że można coś przegapić, przez co czas gry "przedłuża się" (np. można nie zauważyć jakiegoś przejścia do następnej lokacji, a ty właśnie szukasz przedmiotów do innej lub nie sprawdziłeś wszystkiego, co z daną lokacją/zagadką można zrobić), ale nie są one mimo wszystko frustrujące. Na pewno warto pochwalić twórców za jedną rzecz - gra nigdy nie zablokuje ciebie w danym miejscu zagadką, do której nie masz przedmiotów . Jeśli gra nie pozwala ci się przenieść do żadnej innej lokacji to zagadkę możesz rozwiązać z tym, co posiadasz. Nie ma więc opcji, aby trafić na sytuację bez wyjścia.
Fabuła jest prosta, ale interesująca. Wbrew pozorom nie jest to opowieść, którą cały czas należy traktować dosłownie i gra robi później, według mnie, ciekawy zwrot akcji . Nie będę oczywiście zdradzał jaki, ale mogę powiedzieć, że nie jest on tym, czego normalnie można się spodziewać po "baśniowym świecie".
Podsumowanie
Gra jest warta kupna dla fanów zarówno przygodówek point-and-click, jak i również dla graczy, którzy po prostu chcą zagrać w dobrą grę z przyjemnym humorem. Nie jest może ona zbyt długa (zająć może ok.3-4h), ale cenowo nie jest wygórowana. Jeśli chcesz znaleźć grę na jedno posiedzenie i lubisz stylistykę kreskówkową, ta nada się idealnie.
Posted 3 May, 2019. Last edited 3 May, 2019.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
0.2 hrs on record
Powiem tak, nie będę się tutaj dużo rozpisywał.
Naprawdę dobrze zrobiona adaptacja Papers, Please. Może nie przeszedłem samej gry, ale wiem jak ona wygląda.
Szkoda, że to tylko te 10 minut, osobiście uważam, że gdyby zamiast tych wstawek
z "przyśpieszonym pieczątkowaniem paszportu" była jedna lub dwie dłuższe sceny, film byłby troszkę mniej nudny
.
Chociaż mi to jakoś nie przeszkadzało. Dobry klimat był.
Czy polecam?
Tak. Jest to fajnie zrobiona adaptacja. Przyjemna no i darmowa. Jeśli kiedyś uda im się zrobić dłuższy film, chętnie go obejrzę.
Posted 27 February, 2018. Last edited 27 February, 2018.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
4 people found this review helpful
1
38.5 hrs on record (6.8 hrs at review time)
Recenzja... studni
Downwell jest platformową grą rouge-like z proceduralnie generowanymi poziomami.
Ma też nawet duży stopień trudności, jest szybka i krótka, jednak na swój typ idealna. Cena też jest zachęcająca (11 zł za taką grę to dość dobra okazja).
Nie ma ona jakiejść grafiki z kosmosu, wykorzystuje tylko 3 kolory i tyle. Jednak to wcale nie przeszkadza. Jest nawet plusem, bo pójdzie nawet na słabym sprzęcie. Też nie zajmuje za dużo pamięci.
Teraz coś więcej o grze...
W Downwell naszym celem jest po prostu zejście na sam dół studni. Oczywiście muszą być przeciwnicy, którzy nam w tym przeszkodzą. Mamy na szczęście nasze strzelające giwerobuty, które poradzą sobie nawet z potężniejszymi przeciwnikami czy kamieniami.
Rodzaje naszych butków są zróżnicowane , każdy w inny sposób działa. Buty nasze oczywiście muszą mieć jakąś amunicję, jedne typy zabierają jej więcej, drugie mniej. Amunicja regeneruje się albo gdy staniemy na jakimś podłożu, albo zabijemy przeciwnika w stylu Mario, czyli naskoczymy na niego.
Ważne są tutaj gemsy , za które niedość, że możemy zwiększyć limit amunicji (możemy je również zwiększyć przez właśnie zmianę butków, tak samo ze zdrowiem), uleczyć się lub podwyższyć limit zdrowia (oczywiście podczas jednej rozgrywki), to za pomocą nich odblokowujemy specjalne style poruszania się postaci, dające nam różne plusy i minusy, a nawet zmianę wyglądu całej gry.
Nie lubisz czerwieni? Zmień na niebieski!
Jednak to co w tych całych gemsach jest najważniejsze, wzmacniają one nasze buty, przez co są znacznie silniejsze i skuteczniejsze.
Typów przeciwników mamy dwóch . Te na które możemy zabić w stylu Mario i te, które możemy zabić tylko bronią, a naskoczenie skończy się... stratą hp.
Za każde przejście poziomu dostajemy możliwość dania umiejętności dla naszej postaci, np. jetpack. [spojler] Jest nawet styl, który całkowicie eliminuje tą mechanikę [/spojler].
W przejściach po bokach planszy (nawet w okolicach), które prowadzą do sklepu, innych broni do butków, czy nawet złóż gemsów, mamy zatrzymany czas. Możemy to wykorzystać, zrobić sobie krótką pauzę, czy nawet uniknąć przeciwników.
Jednak, żeby sie zbytnio nie rozkręcić, zrobię krótkie podsumowanie.
Plusy
  1. Każdy teren ma unikalnych przeciwników (mamy 4 lokacje).
  2. Jest dostępny po ukończeniu gry Hardmode (jakby było za łatwo).
  3. Różne typy broni.
  4. Możliwość odpoczynku w niektórych miejscach.
  5. Bonusy za nie dotykanie ziemi i kombosy.
  6. Szybka i regrywalna rozgrywka.
  7. Niska cena.
  8. Różne zachowania przeciwników.
Minusy
  1. Wysoki poziom trudności, który nawet w wersji podstawowej może być zbyt trudny dla niektórych (np. 4 lokacja).
  2. Brak możliwości zapisu gry (albo zginiesz, albo przejdziesz).
  3. Grafika, która mimo, że nie przeszkadza i wpasuje się w klimat gry, mogła być jednak trochę bardziej rozbudowana.
Czy warto tą grę kupić?
Tak, warto. Gra jest tania, przyjemna. Na zabicie czasu lub po prostu dla zabicia nudy idealna. Może trochę zastanawiać grafika i właśnie cena, jednak przysięgam, gra jest naprawdę dobra. Jeśli Moppin jeszcze kiedyś stworzy jakąś grę tak samo przyjemną, osobiście mogę kupić nawet w ciemno.
Posted 21 December, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
6.2 hrs on record
Nighthaw-X300, powrót do lat 80
Gra jest typowym shoot'em up, w pełnej okazałości.
Muzyka synthwave rzeczywiście przynosi klimat dawnych lat, gdy grało się na automatach.
O fabule chyba nie muszę mówić w końcu jest dość prosta i raczej nie ma co o niej opowiadać.
Twórcy Polacy, ale czy rzeczywiście zrobili dobrą grę ?
Mogę spokojnie powiedzieć: Tak , jednak nie jest to produkcja doskonała .
W takim razie, jakie są zalety, a jakie wady? Co na pewno można wyróżnić to przyjemna rozgrywka, trochę chaotyczna, ma jednak to swój urok. Mamy do dyspozycji dash oraz dwie umiejętności specjalne. Ten pierwszy może się przydać w zarówno na walkach z bossami, jak i w dość dużej ilości pocisków. To po prostu unik.
Naszym celem jest niszczenie wszystkiego na drodze, tak więc za dużą ilość punktów jesteśmy wynagradzani dodatkowym życiem. Proste, jednak sprawia, że chcemy jak najwięcej "maksować" poziomy.
Nighthaw ma kilka trybów gry, na początku mamy dostępny fabularny, potem dostajemy ich trochę więcej.
Jeśli mamy pada, możemy grać jeszcze z dodatkową osobą. Gra przechodziła aktualizacje, w tym obniżenie ceny, ułatwienie rozgrywki oraz zmiana interfejsu, co na pewno wyszło jej na dobre.
Czego brakuje grze?
Zdecydowanie brakuje mi pewnej "losowości" w rozgrywce. Ci sami bossowie, nawet ulepszenia na każdy poziom są te same, więc wiesz, że "w tym i tym poziomie nie warto zmieniać broni, po zaraz kilka poziomów później mogę dostać coś lepszego". Power up'y są za rzadko, niewiele z nich rzeczywiście przydaje się w grze. Chaos, który występuje, dla niektórych może być za duży. Ostatnio są też problemy z przyznawaniem osiągnięć za granie w grę (nie pokazują się na Steamie), mam jednak nadzieję, że to naprawią.
Mimo tej powtarzalności, grę mogę jednak polecić . Soundtrack naprawdę wprowadza w klimat czasów automatów, polska produkcja, miła na krótkie posiedzenie.
Posted 10 July, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
11 people found this review helpful
24.0 hrs on record (22.0 hrs at review time)
Pixel Piracy, czyli jak porzucić grę
Gra była "dobra" na początku po wydaniu. Sam grałem w grę jednak dość szybko mi się znudziła z kilku prostych powodów.
Pierwsze - obrzydły interfejs i brak tutoriala z prawdziwego zdarzenia. Serio, jak można dać "pomoc dla początkujacego" w formie tekstu? Sam interfejs był zbyt brzydki, dodatkowo wiele akcji było zbyt wykombinowanych (po co dawać osobny kwadrat na akcję, bitwę itd?).
Drugie - brak update'ów przez rok. Serio, by zostawić produkcję dla innej i nic z nią nie robić? Nic nie dodać nowego? Nawet bug fixy?
Trzecie - niezbyt dobra optymalizacja i bugi. Co w optymalizacji? Otóż to, że przy większych statkach gra się spowalnia, do dość niekorzystnego tempa. Chociaż do lutego 2016 roku coś robili z grą, nie zmienili jej za bardzo od dnia premiery, wciąż bugów jest pełno. Przykładowym bugiem jest niemożliwość zejścia z wyspy czy nawet nie poruszania się.
Czwarte - monotonność. Wiem, nie każda gra jest nielinowa, ale bynajmniej zawsze jakaś potrafi zaciekawić na długie godziny, z tą tak nie jest do końca. Pograłem to w jakąś ilość czasu, jednak im dłużej grałem, tym mniejszą ekscytację doznawałem z gry.

Grę dostałem za darmo na innej stronie. Nie polecam nikomu na nią wydawać pieniędzy, ponieważ jest zbyt nie dopracowana. Te 10 dolarów polecam wydać na Terrarię czy jakąś inną grę, która zapewni dłuższy czas rozgrywki.
Posted 27 March, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
< 1  2 >
Showing 1-10 of 11 entries