maciek.popkulturnik
Maciek Wojtoń
Rzeszow, Podkarpackie, Poland
:Unstable: :steamthis:
:Unstable: :steamthis:
Dans un jeu
Assassin's Creed Odyssey
Vitrine des récompenses
1
1
5
3
1
16
Récompenses reçues
17
Récompenses décernées
Jeu favori
Vitrine des évaluations
Jeśli jesteście fanami klasycznego Carmageddona i na widok nowego tytułu w serii poczuliście dreszcze, przemyślcie zakup dwa razy. Carmageddon: Rogue Shift to gra, która z kultową marką ma wspólny jedynie tytuł wykupiony dla marketingu. Wygląda to niestety na „skok na kasę” żerujący na nostalgii graczy, który w rzeczywistości nie oferuje nic z ducha oryginału.
To nie jest Carmageddon Największym grzechem twórców jest całkowite niezrozumienie materiału źródłowego. Carmageddon nigdy nie był grą o nudnych wyścigach na zamkniętych, klaustrofobicznych torach. To była wolność, totalna destrukcja i sianie chaosu na otwartych mapach. Tutaj tę wolność nam odebrano. Nie można wygrać poprzez eliminację wszystkich przechodniów (zastąpionych tu zresztą bezpłciowymi zombie), a destrukcja przeciwników przestała być głównym celem, stając się jedynie dodatkiem do liniowych wyścigów. Zniknął Max Damage, zniknął charakterystyczny styl, a gra przypomina bardziej mobilną podróbkę lub ubogiego krewniaka Twisted Metal niż pełnoprawną kontynuację serii.

Techniczna tragedia: Model jazdy to absolutny żart, auta prowadzi się po prostu okropnie. Brak tu precyzji, jakiejkolwiek głębi czy zachęty do kreatywnych manewrów. Kolizje są skopane, a gra na padzie praktycznie nie działa.
Warstwa techniczna leży i kwiczy. Optymalizacja w zasadzie nie istnieje (a spełniam rekomendowane parametry z nawiązką). Co więcej, oprawa graficzna i gameplay są tak powtarzalne, że po 5 minutach widziałeś już wszystko, co ta gra ma do zaoferowania. Co z tego, że mamy może z 2 pojazdy przypominajace kultowe maszyny jak poza tym nie ma nic co nawiązuje do chociażby TDR2000.

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda: Rozgrywka jest zwyczajnie jałowa. Przeciwnicy albo bezmyślnie gnają przed siebie, dając się łatwo zestrzelić, albo sztucznie na nas czekają. Po zniszczeniu wracają praktycznie od razu na tor, a poza standardowymi brońmi nie ma nic wymyślnego (spreżyny? bijak? beczki? - zapomnijcie). Nie ma tu miejsca na widowiskowe akcje, skoki z ramp czy sprytne eliminacje. To monotonna strzelanka samochodowa, w której przez większość czasu po prostu jedziesz przed siebie i trzymasz przycisk strzału (a i tak jest to jednorazowa akcja bo jeden power-up to jeden strzał).

Werdykt: To prawdopodobnie najgorsza rzecz, jaka spotkała tę markę i moje ogromne rozczarowanie, większe chyba niż przy Painkillerze. Gra jest nudna, technicznie niedopracowana i całkowicie pozbawiona tożsamości. Formuła została spłycona do wyścigów w formie roguelike’owego turnieju. Sam wrócę chyba do Reincarnation. Tytuł ten można rozważyć jedynie przy ogromnej promocji (-80% to minimum) i dopiero po naprawieniu błędów wieku niemowlęcego (choć i wtedy pewnie szkoda na ten tytuł czasu).
Vitrine des captures d'écran
Mortal Kombat 1
Vitrine des jeux terminés à 100 %
Activité récente
2,4 h en tout
dernière utilisation le 24 avr.
12 h en tout
dernière utilisation le 23 avr.